Połowa sierpnia to bardzo gorący okres dla kolarskiego peletonu i to nie tylko z powodu afrykańskich temperatur. Jeszcze mocniej zawrzało za sprawą wydarzeń związanych z popisami zawodników mińskiego Klubu V-MAX. Świetną passę rozpoczął 2 sierpnia młodziutki Kuba Soszka, który w wyścigu Mini Tour de Pologne w Warszawie wywalczył znakomite 8 miejsce. Równolegle w ekipie „górali V-MAXU” walczących systematycznie w imprezach MTB na terenie całego kraju prym wiodą dziewczęta. Zuzia Sierhej i Iza Wiercioch wiodą prym w ogólnopolskich klasyfikacjach generalnych i wszystko wskazuje na to, że nie oddadzą już zwycięstwa do końca sezonu 2015. Największe zamieszanie powstało jednak wokół pełnoletniej „elity V-MAX Mińsk Mazowiecki”.. Szosowy zespół podopiecznych trenera Jacka Tomkiewicza w tym roku jest obecny na wszystkich poważnych wyścigach w kraju. Często staje do walki również z peletonem zawodowym. Zimą postawili sobie za cel osiągnięcie jak najlepszego wyniku w największym krajowym cyklu wyścigów „Super Prestige”, gdzie poziom sportowy jest zdecydowanie najwyższy. Nikt wtedy jednak nie zakładał, że w najsilniejszej kategorii wiekowej 17-29 lat V-MAX zajmie całe podium !!! Darek Kołakowski, Mateusz Mikulski i Krzysztof Kryczka w imponującym stylu rozprawili się z międzynarodowym peletonem. Wprawdzie do zakończenia zmagań został jeszcze wielki finał 23 sierpnia w Żyrardowie, ale już widać, że nic nie zmieni sytuacji punktowej w klasyfikacji generalnej.
„..do tego sezonu moi zawodnicy szykowali się z wielką determinacją. Zgrupowanie na Kaszubach i treningi na południu Europy przyniosły zamierzone efekty. Czynnikiem, który zadecydował o takim sukcesie jest jednak perfekcyjne zgranie całego zespołu, który działa jak genialna maszyna stworzona do wygrywania..”J.Tomkiewicz – trener
Teraz najważniejszym zadaniem będzie utrzymanie wysokiej formy przynajmniej do 13 września kiedy to V-MAX będzie bronił honoru naszego miasta. Okazją ku temu będzie „VII Memoriał Feliksa Rawskiego” rozgrywany corocznie na ulicach Mińska Mazowieckiego. Przed własną publicznością należy wypaść jak najlepiej tym bardziej, że w poprzednich latach mińscy kolarze skutecznie demolowali konkurencję w niemal wszystkich kategoriach wiekowych. Nie mamy nic przeciwko podtrzymaniu tej ładnej tradycji. Oby w niedzielne wrześniowe popołudnie w geście zwycięstwa podnosili ręce kolarze w charakterystycznych limonkowych strojach z herbem naszego miasta na piersiach.